Posted on Mar 3, 2008

“Lord of the Dance”

W sobotę udałam się do Sali Kongresowej na przedstawienie (musical) “Lord of the Dance”. Nie ukrywam spodziewałam się dużo, dobrej muzyki, porywającego tańca, po prostu rewelacyjnego show. I muszę przyznać, że się nie rozczarowałam. “Lord of the Dance” był tym wszystkim czego się po nim spodziewałam. Sława jego twórcy Michaela Flatley’a jest całkowicie zasłużona. Stworzył on pełne energii, muzyki i obrazu przedstawienie, na którym każdy może się dobrze bawić. A co najważniejsze nie chce z niego wyjść. Artyści mogliby (jak dla mnie) bisować bez końca.

Historia opowiedziana tańcem (za wikipedia): Tytułowy Pan Tańca walczy przeciwko złu, które reprezentuje Don Dorcha. Chce on zawładnąć całą Planet Ireland. Lord of the Dance pokonuje wroga przy pomocy małego duszka. Jest również wątek miłosny: Saoirse the Irish Cailín (Saoirse, irlandzkie dziewczę) walczy o miłość tytułowego bohatera i zmaga się z podłą Morrigan the Temptress (Morrigan Kusicielką). Historia została oparta na irlandzkich opowiadaniach ludowych.