Posted on May 8, 2008

Podróż “Trojaczki”

Shutdown Week już poza mną (udał się powiedzmy w 95%). Skapitulowałam raz sprawdzając pogodę na kolejny dzień. Muszę jednak przyznać, że zadanie miałam ułatwione. Byłam w podróży (Praga-Wiedeń-Budapeszt), no i nie miałam komputera.

Wyruszyliśmy z Warszawy zgodnie z planem, czyli o 01.30 (dnia 30 kwietnia). Jechaliśmy takim fajnym mini-busikiem marki Mercedes. Do Katowic dotarliśmy na ok. 6 rano. Pierwszy raz miałam okazję jechać przez katowickie rondo (po remoncie) i muszę powiedzieć, że wygląda ono rewelacyjnie. Przesiadka była na ul. Sądowej. Po mniej więcej kwadransie przyjechał autobus z Krakowa. Po chwili byliśmy już w drodze do Pragi. Dotarliśmy do niej ok. 12.00 i żeby uniknąć korków udaliśmy się najpierw do naszego hotelu (poza Pragą), ale za to ładnie położonego nad Wełtawą. Po rozlokowaniu w pokojach zeszliśmy na dół na obiad. Był pyszny, zupa grzybowa, a na drugie kotlet i knedliczki, do tego oczywiście piwo. Po obiedzie wsiedliśmy w autobus i pojechaliśmy zwiedzać Pragę…od Bramy Prochowej, przez Rynek Starego Miasta i Józefów aż do Fontanny Kriżika. Potem już powrót do hotelu i regeneracyjny sen.

Następnego dnia chyba o 7.30 mieliśmy śniadanie (szwedzki stół), po którym szybko zapakowaliśmy cały dobytek do autobusu i zaczęliśmy zwiedzać Pragę, a dokładnie klasztor Strahovski, Hrad (zamek, katedra), Malą Stranę (ogród Waldsteina), most Karola oraz plac Wacława. Około 18 wróciliśmy do autokaru i udaliśmy się w drogę do Wiednia. Nocleg był przewidziany na granicy czesko-austriackiej w miejscowości Mikulov. Zjedliśmy kolację (smażony syr z hranolkami) i poszliśmy spać.

 

W trzeci dzień zaraz po śniadaniu (też szwedzki stół) wyruszyliśmy zwiedzać Wiedeń: klasztor na wzgórzu Kahlenberga, Ringstrasse, Hofburg z kościołem Augustynów, plac Graben z kolumną morową, oraz katedrę św. Szczepana. Wieczorem powrót do hotelu, znowu pyszna kolacja (z żurkopodobną zupą), no i pakowanie.

Kolejny dzień to zwiedzanie Schonbrunnu, czyli letniej rezydencji Habsburgów. Niezła “dacza” trzeba przyznać, a ogród wręcz przytłacza swoim ogromem. Po południu udaliśmy się w drogę do Budapesztu. Do węgierskiej stolicy dotarliśmy ok.20. Po zjedzeniu kolacji (pt. mix z całego dnia, lub tygodnia nawet) pojechaliśmy jeszcze na Wzgórze Gellerta zrobić kilka zdjęć “Budapeszt by night”.

Ostatni dzień to zwiedzanie Budapesztu, czyli Wzgórze Zamkowe z Zamkiem i kościołem św. Macieja, Parlament, bazylika św. Stefana oraz plac Bohaterów. A reszta dnia to powrót do Polski. W Warszawie stawiliśmy się o 4 rano.

1 Comment