Wczoraj w ramach Sputnika wybrałam się na stary rosyjski (czyt. radziecki) film - ekranizację powieści Lwa Tołstoja Anna Karenina. W przewodniku festiwalowym, który nota bene mile mnie zaskoczył (bardzo dobre wydanie), dowiedziałam się, że jest to drugi najczęściej oglądany film w historii kina radzieckiego. Nie będę pisać o czym jest film, bo to chyba każdy wie (a jak nie wie, to słyszałam, że wujek Google pomaga się takich rzeczy dowiedzieć, wystarczy zapytać). Napiszę za to o czymś innym. O d...