Dwa dni temu na blogu The Design blog pojawił się post o bezskrzydłowym wentylatorze (lub wiatraku jak kto woli). Wyglądał on bardzo interesująco, ale w natłoku innych RSS-ów jakoś nie przyciągnął mojej uwagi.
Wczoraj ten sam produkt mignął mi na blogu TreeHugger. A zgodnie z zasadą z “Rejsu” mówiącą, że podobają mi się tylko rzeczy, które już raz widziałam, zdecydowałam się przyjrzeć mu trochę dokładniej.
Proszę pana ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę.
Okazało się, że producentem wiatraka jest firma Dyson. Pierwsze słyszę, ale klikam dalej, żeby zobaczyć co jeszcze zrobili.
Zaciekawił mnie inny ich produkt, też oparty na wentylacji/ruchu powietrza, czyli Airblade. Jest to urządzenie, które służy do suszenia rąk w publicznych toaletach. I muszę powiedzieć, że jest świetne. Skąd to wiem? Tak się szczęśliwie złożyło, że prawdopodobnie korzystałam z tego właśnie (lub podobnego) cuda kilka tygodni temu w Kopenhadze. Teraz trochę żałuję, że nie nagrałam jakiegoś wideo (nota bene wrażenia z Kopenhagi znajdziecie tutaj), albo chociaż zdjęcia nie cyknęłam. Ale jeszcze nie chodzę do łazienki z telefonem, czy kamerą. Continue Reading
Popularity: 6% [?]