Posted on Mar 8, 2010

Apple reklamuje się w książce

Product placement to narzędzie marketingowe służące promocji produktów i usług. Polega ono na umieszczeniu produktu w środku przekazu w taki sposób żeby przemawiał on do podświadomości odbiorcy i zachęcał go do używania bez przekazywania oczywistej i otwartej reklamy. Krótko mówiąc prosty i chyba dość skuteczny trik.

larsonJedną z częściej używających go firm jest Apple Inc. Główną ich domeną są amerykańskie seriale oraz filmy. Weeds, Dexter, Californication, Dr House, CSI, Skazany na śmierć, Friends, The Office, Legally blond, I love you Man, It’s complicated i wiele, wiele, wiele innych. Wg raportu The Awl produkty z logo Apple były obecne w 41% najbardziej kasowych filmów w 2009 roku.

Jednakże product placement to nie tylko filmy, ale również książki, gry, eventy. W tych mediach nie jest już tak łatwo przebić się z produktem, a jeszcze trudniej to śledzić. Ja do tej pory natrafiłam na jedną książkę, w której produkty Apple są mocno eksponowane, a wręcz stawiane na piedestale. Jest to jeden z ostatnich bestsellerów – książka Stiega Larssona “Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” (angielski tytuł to “Girl with  the Dragon Tatoo”, zastanawiająca różnica, ale to raczej temat na oddzielną dyskusję).

Głównymi bohaterami książki są mężczyzna (Mikael Blomkvist, dziennikarz, wydawca gazety) oraz kobieta (Lisbeth Salander, trochę szalona hackerka). Ich podstawowym narzędziem pracy (wspominanym przy każdej możliwej okazji) jest iBook, a później PowerBook (po tym jak iBook Lisbeth zostanie rozjechany przez samochód). Poniżej zamieszczam kilka cytatów wspominających komputery marki Apple (momentami trudno to nawet nazwać product placement).

W południe Lisbeth włączyła swojego iBooka i otworzyła program mailowy Eudora.

W południe schował iBook do torby i zrobił spacer do kawiarni przy moście, gdzie usiadł przy swoim narożnym stoliku.

Poprosił natomiast o możliwość korzystania w celi z iBooka, niezbędnego mu do pracy nad książką, do której napisania został zatrudniony.

W plecaku znajdował się jej biały, wyprodukowany w styczniu 2002 Apple iBook 600, wyposażony w dwudziestopięciogigabajotwy twardy dysk, 420 Mb pamięci RAM i czternastocalowy ekran. Kupiła to, co firma mogła najlepszego zaoferować. (…) Utrata komputera była dołująca, ale nie była katastrofą. Jako jego właścicielka Lisbeth przez cały rok świetnie się z nim dogadywała. Miała back up wszystkich plików, miała w domu stacjonarny komputer Mac G3 i pięcioletni laptop marki Toshiba. Ale – do cholery – potrzebowała szybkiej i nowoczesnej maszyny! Nic dziwnego więc, że zdecydowała się na najlepsze w tej sytuacji wyjście: właśnie lansowany Apple PowerBook G4/1.0 GHz w aluminiowej obudowie, wyposażony w procesor PowerPC 7451 z AltiVec Velocity Engine, z dziewięćsetsześćdziesięciomegabajtową pamięcią RAM i sześćdziesięciogigabajtowym twardym dyskiem. Laptop miał również bluetooth i wbudowaną wypalarkę CD/DVD. Przede wszystkim jednak miał, jako pierwszy w świecie przenośnych komputerów, siedemnastocalowy ekran z grafiką NVIDIA i rozdzielczością tysiąc czterysta na dziewięćset, co zszokowało zwolenników PC i zdystansowało wszystkie tego typu produkty na rynku. Jeżeli chodzi o hardware, był to niewątpliwie Rolls Royce, ale tak naprawdę zadecydował pomysł podświetlenia klawiatury. To właśnie możliwość pisania w kompletnej ciemności wzbudziła u Lisbeth chęć posiadania tego cacka. Dziecinnie proste. Dlaczego nikt o tym wcześniej nie pomyślał?

Na koniec chciałam Wam jeszcze pokazać moje dwa ulubione fragmenty z Apple w roli głównej. Raz jest to Mac, a raz iPhone.

Pierwsza scena (a raczej sekwencja scen) pochodzi z serialu Scrubs. Ach, Maki są przecież takie piękne.

Best Apple product placement from Aleksandra Biolik on Vimeo.

Druga scena pochodzi z filmu “Seks w wielkim mieście”. iPhone’a też się tutaj nie używa, ale z innych powodów.

Więcej nt product placement Apple:

6 Comments

  • Paweł Opydo says:

    Książka wyszła już po zaprzestaniu przez Apple produkcji, więc trudno tu mówić o product placement, chyba, że Apple reklamowało swoje nieaktualne produkty 😉

    Był kiedyś o tym artykuł. Wbrew pozorom, większość tego typu wykorzystania to nie jest opłacony product placement. Po prostu sprzęt Apple budzi bardzo konkretne skojarzenia, więc jest wykorzystywany.

    Przyznam jednak, że fragmenty książki wyglądają na chamski product placement, co – wbrew pozorom – przemawia za tym, że product placementem to… nie jest. Zauważ, że ten “oficjalny”, opłacany PP (np. w “House”) jest ze strony Apple bardzo delikatny i firma bardzo dba o to, co pojawia się gdzie i w jakiej formie.

    Swoją drogą – polski tytuł książki jest dosłownym tłumaczeniem oryginalnego, to angielski jest wymyślony :)

  • Ola says:

    Fakt produkty są stare, ale w momencie pisania książki nie były;)

    Najprawdopodobniej Larsson był fanbojem i stąd tyle odniesień. To jedno to prawie cytat z ulotki:)

    Rzadko trafia się na aż takie częste odniesienia do konkretnego produktu w książkach… to wydało mi się bardzo ciekawe.

    Dokładnie o to mi chodziło, że ten angielski tytuł jest dziwnie niedokładny.

  • f055 says:

    Pomijajac te przydlugie opisy makow to omg kto tłumaczył to?! Brzmi jak zwykła zamiana wyrazów na polskie, doprawiona auto translatorem 😉 a pp Apple rzeczywiscie jest na ogół bardziejj subtelny

  • Ola says:

    @f055, ale co tłumaczył? Książkę? Chyba Beata Walczak-Larsson.

  • f055 says:

    Tak, mam na myśli te fragmenty książki. Brzmią dziwnie.

  • Ola says:

    @f055, w książce tak nie raziły, ale jak je wczoraj wypisywała to faktycznie jakoś takie suche wyszły.