Posted on Apr 7, 2010

Gdzie znikają skarpetki

300

Porządkując szafki na wiosnę znalazłam stary artykuł z Gazety Wyborczej traktujący o bardzo poważnym problemie, z którym każdy z nas się kiedyś zetknął. Chodzi o ginące w praniu skarpetki. Z tego co pamiętam artykuł “Skarpetowo” ukazał się w wydaniu wakacyjnym GW, w 2000 roku. Miłosz Habura poszukując odpowiedzi na pytanie “Gdzie znikają skarpetki” przeprowadził wywiad z dr Markiem Zagajewskim z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczecińskiego. Przemyślenia są bardzo interesujące, ale nie zgodzę się, że wkładanie skarpetek parami zapobiega ich znikaniu. Testowałam takie rozwiązani i nie działa. Owszem z pralki wyjmujemy parę, ale potem trzeba skarpetki rozdzielić, żeby się wysuszyły. Chyba nie muszę pisać, czym to się kończy.

Jak się chce po wyjęciu z pralki mieć komplet skarpet, tak żeby były parami, to najpierw parami trzeba je włożyć do tej pralki. A wkłada się je pojedynczo i stąd cały problem – w pralce od początku nie było dwóch skarpetek.

One są na swoim miejscu, tylko my tego miejsca nie znamy.

Niewątpliwie skarpetka funkcjonuje jako część pewnej całości. My używamy terminu “skarpetka”, ale rozumiemy, że jest ona częścią całości, którą jest “para”.

Równie ciekawe, a na pewno bardziej zakręcone wyjaśnienie można przeczytać na blogu Iwony Paradowskiej w poście “Zjawisko znikających skarpetek

Studiując naukowe prace, wyjaśniające to nadnaturalne zjawisko antygrawitacji czy komplementarności skarpetek, można spotkać rozmaite teorie. Jedna z nich głosi, że ruch wirowy bębna, w połączeniu z polem magnetycznym silnika, tworzą coś w rodzaju czarnej dziury, tunelu czasoprzestrzennego, który pochłania skarpetki – zwłaszcza te nowe. Druga, interesująca teoria głosi, że zjawisko to służy do przywrócenia naturalnego wzrostu entropii we Wszechświecie – poprzez losowe przemieszczanie się pojedynczych skarpet, jak i pośrednio, doprowadzając do upadku cywilizacji, które osiągnęły poziom rozwoju pralek automatycznych.

Ciekawe przemyślenia nt ginących skarpetek znajdziecie też na blogu Blogus Pospolitus.

Rozwiązaniem problemu “ginących skarpetek” może być specjalny worek, do którego będziemy wrzucać pojedyncze sztuki i czekać, aż uda się je sparować. Ten ze zdjęcia można kupić za jedyne $30 tutaj. Inny pomysł to zakup trójskarpetki – Throx.

Na koniec proponuję zapoznać z teoriami skarpetkowymi, takimi z przymrużeniem oka. Na początek krótka animacja. Wizualizacja skarpetkożarłacza.

2 Comments

  • Można też iść pod prąd. W USA swego czasu furorę robiły skarpetki, które były sprzedawane wyłącznie po 3 sztuki i do tego żadna nie pasuje do pozostałych. Trzeba nosić po prostu dwie różne. Problem parowania znika.

  • Michał Małyszko says:

    Kiedyś w sieci powstała strona, na której ludzie pokazywali zdjęcia swoich pojedynczych skarpetek.

    Idea była taka; podczas prania wszystkie działające w danym momencie pralki tworzą jeden, wspólny, ponadwymiarowy bębęn. I czasami jakaś skarpetka się “teleportuje” do innej pralki. Strona miała za zadanie pomoc ludziom odnaleźć ich skarpetki, które przeniosły się podczas prania do jakiegoś odległego bębna innej pralki… 😉