Delicje

Od ziarenka do tabliczki czekolady

W zeszłym tygodniu natknęłam się na artykuł Marty Gessler w Wysokich Obcasach, dotyczący ręcznie robionej czekolady. W jednej z warszawskich cukierni można kupić czekoladę w torebce. To nie tabliczka, którą wszyscy znamy. Czekolada jest połamana na nieregularne kawałki. Kupuję ją, bo wzbudza moje zaufanie. Wygląda na ręcznie robioną. Wtedy wydało mi się to bardzo interesujące. Tak było do wczoraj. Co się stało? Wczoraj wieczorem byłam na spotkaniu ze znajomymi, na którym dowiedziałam s...

Turo Rudi – węgierskie słodkości

Moim małym (a może i dużym) odkryciem września są węgierskie słodycze o nazwie Turo Rudi. To co teraz napiszę nie zabrzmi może bardzo zachęcająco, ale zapewniam, że samkują rewelacyjnie. Turo Rudi to batonik z nadzieniem twarogowym (turo znaczy po węgiersku twaróg) w polewie czekoladowej. Polska nazwa tego produktu mogłaby być następująca - Twarożek Rudolfa. Obecnie batoniki są znane jako Pottyos (czyli kropeczki, groszki), dzięki którym konsumenci lepiej kojarzą markę. Każde opakowanie j...

Marlenka – czeskie ciasto wg ormiańskiej receptury

W poszukiwaniu ciekawych i nieznanych mi słodyczy (po 40 dniowym poście bez słodkości) udałam się do najbliższego supermarketu. Pokręciłam się trochę między półkami i już miałam zrezygnować i udać się do cukierni kiedy moją uwagę przykuło to oto pudełko. Okazało się, że jest to ciasto miodowe (właściwie kakaowo miodowe). Ze strony producenta (a wcześniej z opakowania) "Marlenki" dowiedziałam się, że ciasto pochodzi z Czech a przygotowywane jest wg starej ormiańskiej receptury. W Armenii nazyw...

Irn-Bru, czyli płynne złoto

Lecąc samolotem do Norwegii natknęłam się na ciekawy artykuł w gazecie pokładowej. Dotyczył on rosnącej popularności szkockiego napoju Irn-Bru. Jest to gazowany napój o kolorze pomarańczowym i bardzo ciekawym smaku. Po pierwszym łyku miałam nieodparte wrażenie, że kiedyś już piłam/jadłam coś podobnego, ale nie umiałam tego smaku nazwać. Wiedziałam jedynie, że przypomina mi to jakiś smak dzieciństwa. Dopiero pijąc kolejną butelkę po kilku dniach udało mi się (chyba) określić co mi ten smak przypo...