byłam rok temu, poszłam jeszcze raz w tym roku. impreza rewelacyjna, jedzenie genialne, świetna atmosfera, chyba nic więcej nie trzeba dodawać. może tylko, nie przegapcie tego za rok.
Popularity: 4% [?]
Stałym punktem food film festiwalu (tzn. było na ostatnim, jest tez teraz) jest śniadanie slow food, organizowane przez warszawskie Convivium Slow Food. Odbywa się ono w Arkadach Kubickiego i bardzo dobrze, bo trudno o lepsze miejsce na tak królewską ucztę.

W tym roku mogliśmy delektować się wieloma wspaniałymi polskimi produktami: Continue Reading
Popularity: 20% [?]

W zeszłym tygodniu natknęłam się na artykuł Marty Gessler w Wysokich Obcasach, dotyczący ręcznie robionej czekolady.
W jednej z warszawskich cukierni można kupić czekoladę w torebce. To nie tabliczka, którą wszyscy znamy. Czekolada jest połamana na nieregularne kawałki. Kupuję ją, bo wzbudza moje zaufanie. Wygląda na ręcznie robioną.
Wtedy wydało mi się to bardzo interesujące. Tak było do wczoraj. Co się stało? Wczoraj wieczorem byłam na spotkaniu ze znajomymi, na którym dowiedziałam się, że ręcznie robiona prawdziwa czekolada jest już dostępna w Polsce. Produkowana w zakładzie pod Warszawą – w Manufakturze Czekolady. Nie tylko wygląda na ręcznie robioną, ale jest po prostu ręcznie robiona.
Manufaktura Czekolady to jedyny w Polsce zakład, w którym czekolada jest produkowana ręcznie bezpośrednio z ziarna kakaowca. Tabliczki Manufaktury Czekolady wyrabiane są wyłącznie z najwyższej jakości składników. Czekolada sprzedawana jest tylko przez miesiąc od daty produkcji – tak, aby w ręce naszych klientów trafiał tylko doskonale świeży, wyjątkowy produkt – bez konserwantów i ulepszaczy.
Pomysłotwórcami i producentami tej czekolady jest dwóch chłopaków, którzy dla swojej pasji porzucili pracę w korporacji. Od kilku miesięcy zgłębiają tajniki produkcji czekolady, eksperymentują z procesem prażenia, konszowania, temperowania (odsyłam na ich stronę – ja do wczoraj też nie wiedziałam co to znaczy), tworzą egzotyczne smaki (np. czekolada z kwiatem soli morskiej). Continue Reading
Popularity: 10% [?]
Moim małym (a może i dużym) odkryciem września są węgierskie słodycze o nazwie Turo Rudi. To co teraz napiszę nie zabrzmi może bardzo zachęcająco, ale zapewniam, że samkują rewelacyjnie. Turo Rudi to batonik z nadzieniem twarogowym (turo znaczy po węgiersku twaróg) w polewie czekoladowej. Polska nazwa tego produktu mogłaby być następująca – Twarożek Rudolfa.

Popularity: 21% [?]
W poszukiwaniu ciekawych i nieznanych mi słodyczy (po 40 dniowym poście bez słodkości) udałam się do najbliższego supermarketu. Pokręciłam się trochę między półkami i już miałam zrezygnować i udać się do cukierni kiedy moją uwagę przykuło to oto pudełko.
Popularity: 96% [?]
Lecąc samolotem do Norwegii natknęłam się na ciekawy artykuł w gazecie pokładowej. Dotyczył on rosnącej popularności szkockiego napoju Irn-Bru. Jest to gazowany napój o kolorze pomarańczowym i bardzo ciekawym smaku. Po pierwszym łyku miałam nieodparte wrażenie, że kiedyś już piłam/jadłam coś podobnego, ale nie umiałam tego smaku nazwać. Wiedziałam jedynie, że przypomina mi to jakiś smak dzieciństwa. Dopiero pijąc kolejną butelkę po kilku dniach udało mi się (chyba) określić co mi ten smak przypomina. Dla mnie jest to coś pomiędzy smakami gumy Turbo, gumy Donald i Visolvitem. Brzmi może dziwnie, ale smakuje świetnie! Continue Reading
Popularity: 7% [?]